RSS
czwartek, 14 lipca 2011
  Wczoraj Grzechotnik podarował mi różę, i to nie byle jaką ale taką która wyrosła u nas w ogrodzie.Jedyną, bo w tym roku posadziliśmy krzak, który jako nieliczny nie padł łupem złodzieja.
Piękna jest, i delikatnie pachnie. I ciesze się ogromnie, bo krzaczek przez długi czas trzymał nas w niepewności czy się przyjmie. I tak powstała sesja z różą w tle. Razem z serwetką, którą zrobiłam jakiś czas temu. Teraz doczekała się premierowego pokazu.



i róża przez którą całe zamieszanie
Tagi: szydełko
06:37, wredula
Link Komentarze (4) »
wtorek, 05 lipca 2011
   13 lat temu, 4 lipca powiedzieliśmy sobie Tak. W gruncie rzeczy dwójka dzieciaków. Bo co mogliśmy widzieć o życiu razem, o odpowiedzialności, kompromisie. Ale udało się. Po burzliwych początkach docierania, wpłynęliśmy na spokojne wody zrozumienia. I już nie tylko miłości ale ogromnej przyjaźni. I oby tak jeszcze do diamentowych godów jak mi życzył  Grzechotnik. A żeby tak już całkiem poważnie nie było, to mu, a właściwie i sobie, wydziergałam prezent.
    Tadam. Oto słoń. Zrobiony w ogromnej tajemnicy, taki tajny projekt. Zabunkrowałam się na balkonie i dziergałam. Dziękuję Kasi z blogu Kasiulkowe prace szydełkowe. To jej pomysł, na stronie opis, tu moje wykonanie.




Na ludziu nie będzie. :)
Za to będzie w kwiatach bo skorzystał z ostatniej chwili wolności i próbował się ukryć jak słoń w jarzębinie.



Tak mi się z tym kawałem skojarzyło.

Dlaczego słoń ma pomarańczowe oczy?
- Żeby go na jarzębinie nie było widać.
- A widziałeś kiedyś słonia na jarzębinie?
- Nie
- A widzisz! Jak dobrze się schował!



Tagi: szydełko
06:49, wredula
Link Komentarze (5) »
sobota, 25 czerwca 2011
  I wyskoczyła druga myszka, praca nad nią to była prawdziwa przyjemność. Teraz postaram się bezbłędnie dobrać kolory do następnej myszki. A póki co różowa myszka, u mnie druga.



I  myszki razem

środa, 22 czerwca 2011
   To dzisiaj pokaże co ja przygotowałam w wymiance różanej. Miałam obdarować Blasiuk. A że tworzy śliczne hafty to ja się nie odważyłam pójść w tym kierunku. Postawiłam na szydełko. Trochę pomachałam, trochę poszyłam i wyszła mi torebka z elementów. Tutaj ukłony dla Truskaveczki, która rozrysowała schemat.
 
Oto torebka




    I może będzie widać kawałek podszewki, to mój pierwszy raz wszystkiego zarówno podszewkowania jak i i wszywania zamków, wiec przepraszam za niedociągnięcia.



Do tego uszyma woreczek i wypchałam go płatkami różanymi.



i karteczka wykonana haftem matematycznym



W całości  wyglądało to mniej więcej tak



I tutaj muszę pochwalić pocztę, przesyłka doszła na drugi dzień. Jednak potrafi zaskoczyć.
  Z tego co wiem to prezent się spodobał z czego bardzo się cieszę, imam nadzieje że przyda się w nadchodzące letnie dni.

wtorek, 21 czerwca 2011
I nadszedł ten dzień gdy mogę już pokazać jakimi cudownościami zostałam obdarowana w różanej wymiance organizowanej przez Moteczka.Prezent przygotowała mi Ewelina, która bloga nie posiada. A szkoda, było by co podziwiać. A oto co otrzymałam.
Różany świecznik, Ewelino jeszcze nie sfotografowany w miejscu ostatecznego przeznaczenia bo z tego hiprnapędu zaczęłam malować okno na balkonie, czyli od razu i w kuchni. Jak se baba coś ubzdura...Ale wracając do świecznika i prezentów.

Oto on






Różaną rameczkę i pędzelki, które bardzo się przydadzą bo moje ostatnio coś trochę wyłysiały.



zdekupazowany różany woreczek



Oraz mnóstwo przydasiów, słodkości, herbatek i kawa rzem wszystko przedstawiło się tak



Jeszce raz bardzo che Ewelinie podziękować za takie wspaniałości. Tym bardziej że wiem iż te rzeczy były wykonane właśnie z myślą o mnie. DZIĘKUJĘ
Tagi: wymianki
07:14, wredula
Link Komentarze (13) »
sobota, 18 czerwca 2011
 Jeszce jest, jeszcze trwa sezon truskawkowy chociaż jak mówią plantatorzy zaraz będzie koniec. A ja jeszcze nie zdążyłam się najeść i nacieszyć bo przecież tak na prawdę to tylko raz w roku jest taka możliwość. Bo w te sklepowe "plastikowe" dostępne nawet zimą nie wierzę.
Tę serwetkę pokochałam miłością pierwszą i prawdziwą jak tylko zobaczyłam ją na jednym z zagranicznym blogu. Później udało mi się znaleźć instrukcje, przegoglować ją na polski i mam. Truskawkowa serwetka wydziergana na szydełku z maxi. Jakie szczęście, że zawsze jakiś resztkowy motek po pudełku się plącze.




 Z rozpędu zaszalałam i wyszyłam sobie małą, prostą truskawkowa poduszeczkę.



****
Już dostałam swój prezent wymiankowy z wymiany różanej u Moteczka, oraz dostałam wiadomość, że moja paczuszka też już doszła. Bardzo się cieszę.
 Moteczkowi bardzo dziękuję z zabawę i wspaniałą organizację.
piątek, 10 czerwca 2011
W żadnym wypadku nie wolno mnie wypuszczać z domu do sklepu, a jak się trafi jeszcze sklep z prawdziwymi skarbami to już lepiej zamknąć mnie cztery spusty, przykuć do kaloryfera i pozasłaniać okna.Miałam kupić tylko botwinę. Przyciągnęłam osłonkę na doniczkę. Bo jak nic będzie pasować do mojego balkonu. A żeby pusta nie była kupiłam jeszcze kwiaty. A żeby bardziej pasowała poddałam ja liftingowi. Czyli wyciągnęłam farbę, pędzel, gąbkę i do dzieła. Dalej gąbką kręcić żwawo. Tu chlapnę, tu pacnę i już wszystko białe łącznie z szafką, paznokciami i dekoltem. Najnormalniej prawie gejsza. Ale osłonka jest. Resztę się zmyje.
 Moja osłonka i kwiaty



Sama osłonka przed akcją zachlap i pomaluj.




I po liftingu



Grzechotnikowi się spodobało, więc może nie jest tak źle. A ja już kombinuje jak skołować pieniądze na większą i zrobić z nowej nową tylko inaczej.
środa, 08 czerwca 2011
   Oglądając blogi napatrzyłam się na piękne kolorowe serwetki. Przełamałam w sobie opór i kupiłam różową nitkę. Bo ja tak prawdę mówiąc z wielka rezerwą podchodzę do tego koloru. I sama nie wiem dlaczego, bo przecież ładny, w przyrodzie często występuje. I tak się zastanowiłam głębiej i doszłam do wniosku, że za dużo go w sklepach szczególnie dla dzieci, jakby innych kolorów nie było. dziewczynki ubierane zawsze na różowo brr, dziewczynki to jeszcze nic ale "gwiazdy" wszelkiego formatu.
  Dobra dość narzekania. Postanowiłam fobie pokonać metodą wstrząsową i zrobiłam sobie serwetkę. Różową, na szydełku z nici Hemera. Ja wzór ten nazwałam chińskimi listkami. Z chińskiego katalogu robótkowego a we wzorze są listki. Jak ja zobaczyłam schemat to zbaraniałam a do tego prawie podwójnie bo wytłumaczenie jak je zrobić po chińsku oczywiście. Tak bardzo mi pomogło :)  rozszyfrowałam to metodą prób i błędów.




No i zbliżenie

niedziela, 29 maja 2011
Nie wytrzymałam i też postanowiłam już mieć swoją myszkę.Ale jak mówią co nagle to po diable. Wybrałam kolorki, obrębiłam kanwę i wyszyłam. Tylko gdy zaczęłam robić kosturki coś mnie nagle tknęło, jakieś nie jasne przeczucie. Sprawdziłam dokładnie schemat i okazało się, że albo jestem daltonistkę albo wtórną analfabetką. Poplątałam kolory. I moja myszka jest pomarańczowa. Ale też jest ładna i szalenie mi się podoba. Następna będzie dla równowagi różowa.


środa, 25 maja 2011
   Ostatnio pojawiły się konwalie, jedne z moich ulubionych kwiatów, i przypomniało mi się że mam gdzieś wzór na serwetkę "konwaliową". Wzór jest nitka też jest, to do dzieła. I tak powstała kolejna wiosenna ozdoba.



                            Nici maxi, szydełko 1,5.
Tagi: szydełko
17:29, wredula
Link Komentarze (3) »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
PustaMiska - akcja charytatywna


Urszula Jarocka

Utwórz swoją wizytówkę







losowanie 01.09