RSS
środa, 26 sierpnia 2009

 Został mi mały kawałek kanwy, więc postanowiłam go wykorzystać do stworzenia zawieszki do nożyczek, które tak często widziałam na innych blogach. Do wyboru koloru natchnęły mnie wrzosy w kwiaciarni. Wzór to znany wszystkim aniołek z tamborkiem (tak go nazwał Motyl)  i ptaszek podpatrzony na blogu Barbarki 888. (przyjemnie sie go wyszywa). Wykorzystała go też Xhaftx tworząc wspaniałe wzory. Już planuję zrobić którąś z jej wspaniałych choinek.
A to mój wytworek.




14:21, wredula
Link Komentarze (2) »
czwartek, 20 sierpnia 2009

   Następna serwetka skończona. Siłą rozpędu dokończyłam również różową Matkę Boską. Jeszcze nie uprasowana. I podziwiam wszystkich wyszywających złotą nitką. Ja chwilami myślałam, że kociokwiku dostanę.
  Teraz pora na rozpoczęcie dziergania serwetek świątecznych.
 A tutaj ostatni wyrób.








  Już jak dana rzecz jest skończona, wyprana i wysuszona bardzo się cieszę. Chodzę dookoła i podziwiam, i żądam pochwał od Grzechotnika. On łaskawie coś mruknie a głośniej doda że mu by się nie chciało. A mi się chce. Tyle rzeczy na raz mi się chce. Tylko dnia mało.
07:01, wredula
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 sierpnia 2009

  Grzechotnik znosi wszystkie  moje szalone pomysły. Jednak pewnego pięknego ciepłego popołudnia wpadła mu w oczy i ręce gazetka robótkowa. Popatrzył i mruknął "Mam nadzieję że jakąś serwetkę w realu zobaczę". Mówisz i masz. Na początku miał być zielony. ( W tytule opisu był bieżnik). Ale nitka odmawiała współpracy podczas pracy, więc zastąpiła ją Maxi ecru. Nie przepadam za tym kolorem, ponieważ cały czas mam wrażenie że serwetka jet brudna. Ale z czasem przełamię się, tym bardziej że z rozpędu kończę już kolejną serwetkę i wykańczam nitkę.



   Wzór pochodzi z Sabrina- robótki 7/2009. Najśmieszniejsze jest to, że podczas ostatniego myszkowania po dysku znalazłam ten wzór w swoich zbiorach. Musiałam go kiedyś ściągnąć z jakiegoś zagranicznego bloga. Normalnie królowa chaosu.
  Ostatecznie serwetka będzie leżała na nowym stole.


  Podczas ostatniej wyprawy rowerowej zrobiłam zdjęcie trzem paniom. Paniom po przejściach, które co jakiś czas padają w zbrodnicze i niszczycielskie łapska wandali. Przez całe wieki ciężko te panie pracują, chociaż technika poszła znacznie do przodu czas ich zatrzymał się w miejscu.
 A na dodatek pracę utrudniają im lilie wodne.


I praczki z bliska.

19:03, wredula
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
   Udało się i pojechałam na wakacje.Przez kilka dni ładowałam baterie i wylegiwałam się na słońcu. (W poprzednim wcieleniu chyba byłam kotem). Patrzyłam jak moje chłopaki prowadzą nie równy bój z rybami. Ryby wygrały. Te sztuki które udało się im jakoś skusić robakiem były nieletnie i wracały z powrotem do mamy. Ale najpiękniejsze w wakacjowaniu jest to, że się nic nie musi. Można się przez chwilę zatrzymać, wyciszyć i nacieszyć oczy widokami jakich świat gdzie indziej nie ma. Czasami tylko trzeba wstać o godzinie 4 rano.
    Ale warto, tym bardziej że nigdy nie wiadowmo czy następny dzień będzie pogodny. Udało się mi obejrzeć wschód słońca- samotnie bo Grzechotnik nie miał siły wstać. Po moich opowieściach na drugi dzień dał się ściągnąć z łóżka ale niebo zasnute było chmurami. I tak przez kolejne dni. Ranek pochmurny reszta dnia piękna i upalna. Ale mi się udało.




Pająk chwat wspomagał mnie w walce z krwiożerczymi komarami. Smacznego



Prawie jak morze



  W tym roku i Inka lepiej znosiła tymczasową zmianę miejsca. Była po prostu czaryjącym psem. W nagrodę ma zdjęcie "paszportowe"



  Wzięłam ze sobą torbę robutek ale w takich oklicznościach przyrody nie zrobiłam prawie nic. Nadrabiam zaległości teraz.
06:45, wredula
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lipca 2009

  Wkrótce, to znaczy 26 lipca moja Mama będzie miała imieniny. I wcale nie jest Anną. Na jej specjalne zamówienie książka, jaka - to miał być mój wybór. Padło na biografię Agnieszki Osieckiej. Nie przeczytałam całej ale to co zdążyłam podobało mi się bardzo. Później będę się sępić do Mamy, jak się nacieszy. Do tego wymodziłam kartkę. Dawno tego nie robiłam, zresztą za każdym razem jak mam coś poskładać i skleić w jedną w miarę sensowną całość zaczyna się prawdziwy cyrk, bo po pięćdziesiąt tysięcy razem przykładam i rozkładam, dopasowuję i latam po mieszkaniu w poszukiwaniu co by tu jeszcze doczepić innego. A ostatecznie i tak jestem nie zadowolona z efektu.


  W związku z tym, że ostatnio mam sporo wolnego czasu, co nie znaczy że leniwego, staram się pokończyć szereg pozaczynanych prac. Na razie sen mi z oczu spędza Matka Boska wzór zaczerpnięty z fotosika a wspaniale rozpisany schemat z bloga Xhaftx, prawdziwej kopalni krzyżykowych pomysłów.  wspaniałych własnych projektów. Ale już zostało mniej niż więcej i widzę słabiutkie światełko w tunelu. Moje krzyżyki nie są jeszcze idealne, ale poczyniłem już pewne postępy.


Przy tej sesji pozuje mi świeżutka gałązka lawendy, wyhodowanej na balkonie. drżyjcie mole.:)


19:36, wredula
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lipca 2009
  Po długiej nieobecności zaszłam do Biedronki i oczywiście oprócz zsiadłego mleka i szczypioru kupiłam potpourri. Waniliowe. I zaczęłam kombinować. Efektem mojej myślowej burzy jest woreczek do którego ozdobienia wykorzystałam mały hafcik zrobiony jakiś czas temu.



  Nie jest doskonały ten mój woreczek, ale pierwszy raz od kilkunastu lat coś próbowałam uszyć, podkładania spodni dla moich chłopaków nie liczę. Z pomocą mi przyszła moja zabytkowa maszyna, pamiątka po moim nie żyjącym już wspaniałym Dziadku- przezdolnym krawcu. Nauki pobierał u najlepszego żydowskiego mistrza igły w moim mieście. A maszynę dostał od swojej mamy jako posag na nową drogę życia, zarówna małżeńską jak i życiową, bo odchodził szukać szczęścia w mieście. A jego mama też dostała tą maszynę w posagu. Czyli sprzęt ponad stu letni, w pełni sprawny, z wytartymi emalowanymi wzorami. Gdy do niej siadam to sama nie wiem skąd wiem co mam robić. Magia?




  Na jej blacie stworzyłam małą wystawkę rzeczy, gotowych ale nie zagospodarowanych.

20:50, wredula
Link Komentarze (3) »
sobota, 04 lipca 2009

   A teraz troszeczkę prywaty. Dziś mija 11 rocznica naszego - Wreduli i Grzechotnika - ślubu. Aby uczcić tą "wiekopomną" chwilę idziemy do kina na bardzo romantyczny film.... Epoka Lodowcowa 3. I to na dodatek 3D. Nie wiem co to tak naprawdę znaczy bo jeszcze na takie cuda nie chodziłam. Ale spodziewam się wspaniałej zabawy. :)
17:12, wredula
Link Komentarze (3) »
niedziela, 14 czerwca 2009
   I zmieniałam żółtą polewaczkę. Zawsze marzyłam o takiej małej, zgrabnej i  z długim dziobkiem. Teraz nie starszy mnie swoim kolorem.



  Teraz już mogą pokazać na moim blogu zdjęcie igielnika wymiankowego.
Cieszę się bardzo że spodobał się właścicielce. DZIĘKUJĘ wszystkim za miłe słowa i komentarze.


19:13, wredula
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 czerwca 2009

    Mam go przyszedł piękny, cały, nienaruszony. Listonosz przyniósł mi do rąk własnych. Tyle szczęścia z samego rana przed pracą. Chłopaki chodziły cmokały oglądały (tak jakby na tym się znali) i jednogłośnie orzekli, że jest ładny. Prawie się z nimi zgadzam, chociaż ja uważam że jest cudowny! I tak mi ciepło na serduchu bo wiem że robiony był właśnie dla mnie.
DZIĘKUJĘ AGNIESZKO
Takie wspaniałe rzeczy tworzy i pokazuje na blogu
http://lubie-wiec-tworze.blog.onet.pl/


  Mam tylko nadzieję że mój też trafi szczęśliwie do adresatki, i że sprawi jej tyle samo radości.
06:41, wredula
Link Komentarze (6) »
wtorek, 02 czerwca 2009

 Wariacje serwetki w biedronki. Bardzo chciałam ją mieć, choć nici nie takie jak sobie wymarzyłam i jak mówi moja mama sznurek a nie nitka. Ale mam. Wiem jakie popełniłam błędy, na przyszłość postaram się ich unikać.



07:01, wredula
Link Dodaj komentarz »
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
O autorze
PustaMiska - akcja charytatywna


Urszula Jarocka

Utwórz swoją wizytówkę







losowanie 01.09