RSS
wtorek, 03 kwietnia 2012
Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i wyszpilkowałam kilka pisanek karczochów. Dwie mają  zupełnie nowe wzory, oczywiście podpatrzone w internecie. Troszeczkę pokombinowałam i rozgryzłam co i jak.  

Lubiany wzorek z przodu



i z boku 



nowy rodzaj karczocha

przód



bok






tył




i kolejny znany  wzór












i nowy podpatrzony i zrobiony karczoch










no i wszystkie pisanki karczochy razem




uff. Jeszcze będę zanudzać moimi wypocinami przedwielkanocnymi ale to w kolejnych postach. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam
niedziela, 01 kwietnia 2012
  Czas już pokazć co wypisankowalam w tym roku. Zacznę od pisanek szydełkowych. Długo szukałam wzorów, podglądałam jak to zrobiły inne blogowiczki i postawilam na dwa wzory. Ananasowy to pomysł Glinki, przerobiony przez rardan z Wizażu, a ja ostatecznie dopasowałam go do moich plastikowych jajek, ananasów wypada na nie trzy. 
  Wpadłam w trans szydełkowy i wyszydełkowałam 15 pisanek, miałam okazję wykorzystać zapasy klorowego kordonka,oraz zapasy plastikowych jajek, kolorowiaste przemalowałam na biało. 
  Do tego powstał koszyczek szydełkowy też mój pierwszy. Jak szaleć to szaleć.






Ten wzór  pisanek najbardziej mi się spodobał


Ananaskowe pisanki



No i koszyczek szydełkowy

środa, 28 marca 2012
A wszystko przez bratki. Kupiłam i jak przyszłam do domu to okazało się, że koniecznie muszę mieć osłonkę - koszyk na doniczkę. Bo doniczka brzydka, plastikowa i zupełnie nie wiosenna. A malowanie jej to po prostu strata czasu. A że rurek papierowych 50 sztuk, pewnego pięknego i wolnego dnia wyprodukował Grzechotnik, i ja też coś koło tego, to materiał przerobowy był, chęci też, instrukcja w internecie też; to no do dzieła. O matko ja życiu tyle nie klęczałam. Jakby przyszło mi trzy godziny w kościele tak  na kolanach to chyba bym padła a tu proszę bardzo, na kolanach i to na niestabilnej doniczce bo przecież jakiś kształt twór ma mieć. No i jakiś ma. Może nie jest to jakieś wybitne dzieło, to na pewno nie jest wybitne dzieło, ale jest. Rurek zostało kilka sztuk i to w stanie lekko naddepniętym, może kiedyś sie znów Grzechotnik zlituje i nakręci, kręcą świstaki to i on może. Tylko jego wzrok mi mówi "zepsuła". No tak, takie piękne rurki były, proste jak żołnierze koreańscy na paradzie a tu stoi koszyczek koślawiec. Ale stoi i to na dodatk mój pierwszy. Następne będą może odrobinę lepiej wyglądały, oby nie gorzej
A wszystko przez bratki...







niedziela, 25 marca 2012
Tak można ostatnio nazwać mój stan, niby jestem ale mnie nie ma. A wszystko przez wizytę w pasmanterii i zakup nitki w pięknym kolorze i tak zamiast dopieszczać pisanki ja robię sobie sukienkę...na lato... i przez to dłubanie przegapiłam nów. Dzisiaj mnie ołśniło. Jak zwykle po czasie. Oto kawałek sprawczyni



a tutaj mój opóźniony słoiczek TUSAL-owy i jego strażnik nigdy na zdjęcie nie spóżniony



środa, 14 marca 2012
Truscaveczka zaproponowała kwiatowe wezwanie wiosny. A że ja słońca i ciepła wypatruję jak kania dżdżu postanowilam poczarować.
Jak dziś tylko promienie slońca przebiły się przez chmury to tak mnie dusiło sumienie że okna brudne, że nie pomagało zamykanie oczu, zaciąganie rolet, nie patrzenie,  że postanowiłam dla włsnej spokojności sumienia umyć, a jak umyć to i firany zmienić a jak zmienić firanki to wydziergać kwiatki z wzoru od Truscaveczki.
I tak małe kwiatuchy mam prawie pod kolor ścian






i razem z romantycznym widokiem za oknem



<<Dobrze słyszałem, nowe firanki do trenowania bujania>>



<<łaaaałaaałaaa Tarzan>>



wtorek, 13 marca 2012
Popełniłam kolejną kwiatową broszkę. Ta będzie dla mamy. Poleci przez morza i oceany. Oprócz tego dalej walczę z jajami. Czekam na słońce i będę cykać zdjęcia. Bo u nas to raczej ponuro przez cały dzień, lub pięknie do 8 rano i nim chwycę aparat znów niebo zasnute chmurami. Pogody i ciepła sobie i wam życzę. 









czwartek, 08 marca 2012
Jestem  kobietą i to nie ulega wątpliwości. I wszystko co kobiece nie jest mi obce :) 
Lubię: 
kwiaty, ptaki i guziki
nitki, szpulki, koraliki,  
plotki, torby i buciki... 
i tak można jeszcze długo wymieniać. Już teraz nie chcialbym być nikim innym, chociaż jako dziecko wolałam być chłopcem. 
Więc dzisiaj świętuję. Na tą okazję wyszydełkowałam sobie stringi. Chciałam je mieć już od lata ale zawsze było jakieś ale: a to nitki brak, a to czasu brak a teraz się zawzięłam, na jakiś czas odłożyłam wielkanocne robótki i tadam... mam

W kolorze czerwonego wina









A to moje kwiatki od Grzechotnika, żeby nie zapomnieć kupił je już wczoraj :)





wtorek, 21 lutego 2012
Razu pewnego w szmatlandi wygrzebałam materiał w groszki. A teraz postanowiłam zrobić coś z nową pasją czyli kółka mam i je składam i stworzyłam sobie broszkę. W granatach,którą na razie nie wiem do czego założę, ale po co ma się przepastne szafy, na pewno coś wygrzebię. Nawet teraz przypięta do malinowego polaru fajnie wygląda, (taki domowy kwiatek do kożucha ale nacieszyć się muszę).









Wspaniała zabawa robienie takich kwiatowych broszek. Wygrzebuję z rożnych zakamarków materiały, patrzę czy dadzą się stopić i kombinuję co z czym i w jakich kolorach połączyć. A do tego jaki to fajny pomysł na "ożywienie" stroju ( o matko jak skończyłam to pisać to w wyobraźni widziałam taki ożywiony strój co to pomyka w podskokach, a ja jak ten święty turecki... niech lepiej będzie w " ").
Dzisiaj też przypada dzień TUSAL-owy wiec pokazuję słoiczek




Mam w domu szpiega, jestem pod stałą kocia obserwacją.


piątek, 17 lutego 2012
<<Śniegiem posypało, słoneczkiem poświeciło na świecie od razu weselej się zrobiło.>>
Ponuciłam sobie pod nosem, znalazłam zdezelowaną śnieżynkę, prawdopodobnie nie psu lecz kotu z gardła wyjętą,chwyciłam za szydełko i zrobiłam sobie dwie mniej zdezelowane. Przechodnie zaczepy i kolczyki gotowe. Jestem śnieżynką, jetem śnieżynką wyję sobie półgłosem radośnie machając szmatą wokół mebli, gdy nagle  słyszę komentarz Grzechotnika <<chyba starzynką?>>
   Hmm, myślę sobie może i starzynką ale za to w odlotowych kolczykach.




czwartek, 16 lutego 2012
Do papieru, to ja muszę się przyznać bez bicia, rączki mam drewniane a paluszki to chyba ze stali. Co nie zacznę, to nie wychodzi. Ale ostatnio napaliłam się jak szczerbaty na suchary na serduszka z wikliny, co to je u dziewczyn na blogach widziałam. A że dwie osłonki na na doniczkę kiedyś próbowałam zrobić, i w trakcie o mało nie wyprułam sobie oka i od przekleństw nie ochrypłam, to został mi przedszebiony przez kocio - dziecięce zabawy zastęp  rurek pokrytych kurzem. Ale tak bardzo MUSIAŁAM mieć i zrobić, że pomimo trzęsących się łapek, trzęsących się ze śmiechu wrednych męskich niedowiarków, co chwila latając od blatu do komputera żeby jeszcze raz cofnąć filmik w końcu coś mi tam wyszło. Ale myślę że w dużej mierze to zasługa Ani i jej instrukcji na blogu. Chciałam też zrobić różyczki ale to już wyższa szkoła papierologi, u mnie skończyło się kwiatko -różyczkami z materiału, też mój pierwszy raz i jak sądzę nie ostatni.


















***********

Smacznych, tłustych i bardzo kalorycznych pączków, faworków i innych słodkości życzę w Tłusty Czwartek.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
PustaMiska - akcja charytatywna


Urszula Jarocka

Utwórz swoją wizytówkę







losowanie 01.09