RSS
wtorek, 15 maja 2012
Pobawiłam się troszeczkę z masą solną i powstały komunijne aniołki. A że ostatnio kupiłam kilka pasmanteryjnych dodatków to i je postanowiłam wykorzystać. Wyszło całkiem, całkiem, nieskromnie rzeknę. 
Oto aniołki z masy solnej.









Maniek nie bylby sobą gdyby nie asystował przy zdjęciach. Oto nieskromna kociojoga



Pozdrawiam serdecznie.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Na proźbę koleżanki zrobiłam sukienkę dla jej monsterki - Drakulary. No to jak drakula i sukienka miała być z różowym kolorem to wymyśliłam taką.  A im bardziej prace posuwały się do przodu to więcej pomysłów lęgło się w głowie.  I tak powstała szydełkowa sukienka i koniecznie opaska z woalką. To moja wizja wampirzycy. W roli modelki moja Franka. A że bestia jest fotogeniczna to nacykałam zdjęć jak szalona i nie mogłam się zdecydować, które wstawić. Wybrałam kilka.
Oto druga sukienka dla lalki jaką popełniłam.











Tutaj opaska z bliska. Trochę pokombinowałam pozaglądałam i wymyśliłam z czego ją zrobić. Do tego trochę lakierów do paznokci i jest.



kwiatek materiałowy wersja mini



i komplecik w całej krasie



modelka po sesji postanowila chwilę odetchnąć







kłóciła się, że przez tą woalkę będzie opalona jak przez sitko




na koniec portrecik



poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Na szybko TUSAL-owy słoiczek. A ja dalej w szydełkowy bój.

Tagi: TUSAL 2012
20:24, wredula
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 kwietnia 2012
Chyba już całkiem zwariowałam, lalkę sobie kupiłam. Monster high. Frankie Stein. A żeby całkiem śmiesznie było to tak chciałam ją mieć, że po nocach mi się śniła. Jak nic starzeję się. A później to bawiłam się, przebierałam, oglądałam, czesałam i ogólnie frajdę miałam niesamowitą. No cóż zamoich czasów :) lalki barbi to tylko w Pewexie stały, a ja z drugiej strony lady dostawałam oczopląsu i ślinotoku. A że dziecko tylko płci męskiej po domu się snuje z jakimiś kosmicznymi stworami to nawet nie mam czym się bawić. To znaczy teraz już mam. Pomachałam trochę szydełkiem i zrobilam sukienkę dla mojego monsterka, tfu - mojej monsterki. Chwilami myślałam, że nie podołam, małe to, chude ale jakoś poszło. 
A oto ...
żaba

  
uratowana z beczki na wodę, której to zadania się pomyliły, beczce znaczy się, bo miała wodę deszczową łapać a nie żaby. Grzechotnik odmówił współpracy, bo żab nie lubi a ropuch w szczególności. Hm. Myszy też nie lubi... piszczy jak baba i na krzesło wskakuje, taki 100 kilowy pasikonik, widok jest zaskakujący nie tylko dla mnie ale i dla myszy.

No i sukienka z lalką w środku



kwiaty które ją zaciekawiły





i chyba się mrówki moja monsterka przestraszyła bo z drzewa zejść nie chciała chociaż jej tłumaczyłam jak Zagłoba Baśce że to tak nie politycznie waćpannie... w sukience po drzewach ganiać.








No i może słow kilka z czego sukienka powstała.  Maxi metalic, kolor strebrny, szydełko 1.5, nici maszynowe kolor czarny, bo innych nici w tym kolorze w domu nie było, szydełko cieniutkie o jakimś hamerykańskim numerku, kawałki koronki, tiulu i mnóstwo chwil z zaciśnietymi zębami, gdy coś nie wychodziło. Pomysł wlasny, bez projektu, czyli autorski i spontaniczny.
Pozdrawiam serdecznie wszytkich młodych duchem.

 
wtorek, 03 kwietnia 2012
Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i wyszpilkowałam kilka pisanek karczochów. Dwie mają  zupełnie nowe wzory, oczywiście podpatrzone w internecie. Troszeczkę pokombinowałam i rozgryzłam co i jak.  

Lubiany wzorek z przodu



i z boku 



nowy rodzaj karczocha

przód



bok






tył




i kolejny znany  wzór












i nowy podpatrzony i zrobiony karczoch










no i wszystkie pisanki karczochy razem




uff. Jeszcze będę zanudzać moimi wypocinami przedwielkanocnymi ale to w kolejnych postach. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam
niedziela, 01 kwietnia 2012
  Czas już pokazć co wypisankowalam w tym roku. Zacznę od pisanek szydełkowych. Długo szukałam wzorów, podglądałam jak to zrobiły inne blogowiczki i postawilam na dwa wzory. Ananasowy to pomysł Glinki, przerobiony przez rardan z Wizażu, a ja ostatecznie dopasowałam go do moich plastikowych jajek, ananasów wypada na nie trzy. 
  Wpadłam w trans szydełkowy i wyszydełkowałam 15 pisanek, miałam okazję wykorzystać zapasy klorowego kordonka,oraz zapasy plastikowych jajek, kolorowiaste przemalowałam na biało. 
  Do tego powstał koszyczek szydełkowy też mój pierwszy. Jak szaleć to szaleć.






Ten wzór  pisanek najbardziej mi się spodobał


Ananaskowe pisanki



No i koszyczek szydełkowy

środa, 28 marca 2012
A wszystko przez bratki. Kupiłam i jak przyszłam do domu to okazało się, że koniecznie muszę mieć osłonkę - koszyk na doniczkę. Bo doniczka brzydka, plastikowa i zupełnie nie wiosenna. A malowanie jej to po prostu strata czasu. A że rurek papierowych 50 sztuk, pewnego pięknego i wolnego dnia wyprodukował Grzechotnik, i ja też coś koło tego, to materiał przerobowy był, chęci też, instrukcja w internecie też; to no do dzieła. O matko ja życiu tyle nie klęczałam. Jakby przyszło mi trzy godziny w kościele tak  na kolanach to chyba bym padła a tu proszę bardzo, na kolanach i to na niestabilnej doniczce bo przecież jakiś kształt twór ma mieć. No i jakiś ma. Może nie jest to jakieś wybitne dzieło, to na pewno nie jest wybitne dzieło, ale jest. Rurek zostało kilka sztuk i to w stanie lekko naddepniętym, może kiedyś sie znów Grzechotnik zlituje i nakręci, kręcą świstaki to i on może. Tylko jego wzrok mi mówi "zepsuła". No tak, takie piękne rurki były, proste jak żołnierze koreańscy na paradzie a tu stoi koszyczek koślawiec. Ale stoi i to na dodatk mój pierwszy. Następne będą może odrobinę lepiej wyglądały, oby nie gorzej
A wszystko przez bratki...







niedziela, 25 marca 2012
Tak można ostatnio nazwać mój stan, niby jestem ale mnie nie ma. A wszystko przez wizytę w pasmanterii i zakup nitki w pięknym kolorze i tak zamiast dopieszczać pisanki ja robię sobie sukienkę...na lato... i przez to dłubanie przegapiłam nów. Dzisiaj mnie ołśniło. Jak zwykle po czasie. Oto kawałek sprawczyni



a tutaj mój opóźniony słoiczek TUSAL-owy i jego strażnik nigdy na zdjęcie nie spóżniony



środa, 14 marca 2012
Truscaveczka zaproponowała kwiatowe wezwanie wiosny. A że ja słońca i ciepła wypatruję jak kania dżdżu postanowilam poczarować.
Jak dziś tylko promienie slońca przebiły się przez chmury to tak mnie dusiło sumienie że okna brudne, że nie pomagało zamykanie oczu, zaciąganie rolet, nie patrzenie,  że postanowiłam dla włsnej spokojności sumienia umyć, a jak umyć to i firany zmienić a jak zmienić firanki to wydziergać kwiatki z wzoru od Truscaveczki.
I tak małe kwiatuchy mam prawie pod kolor ścian






i razem z romantycznym widokiem za oknem



<<Dobrze słyszałem, nowe firanki do trenowania bujania>>



<<łaaaałaaałaaa Tarzan>>



wtorek, 13 marca 2012
Popełniłam kolejną kwiatową broszkę. Ta będzie dla mamy. Poleci przez morza i oceany. Oprócz tego dalej walczę z jajami. Czekam na słońce i będę cykać zdjęcia. Bo u nas to raczej ponuro przez cały dzień, lub pięknie do 8 rano i nim chwycę aparat znów niebo zasnute chmurami. Pogody i ciepła sobie i wam życzę. 









 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
PustaMiska - akcja charytatywna


Urszula Jarocka

Utwórz swoją wizytówkę







losowanie 01.09